Pomóż Kasi wygrać życie. Podopieczna Fundacji Rak’n’Roll czeka na wsparcie

Basia Woźnica

Kasia jest młodą, piękną kobietą, matką i żoną. Do grudnia 2012 roku wiodła spokojne i szczęśliwe życie. Będąc w ciąży dowiedziała się, że ma chłoniaka Hodgkina. Ma za sobą radioterapię, chemioterapię i autoprzeszczep. Jej dalsze życie uzależnione jest od przyjmowania bardzo drogiego leku. Jedna dawka dawka kosztuje ok 45 tysięcy złotych.
Fundacja Rak'n'roll. Pomóż Kasi
 materiały prasowe

Pod koniec 2012 roku życie Kasi wywróciło się do góry nogami. Lekarze zdiagnozowali u niej chłoniaka Hodgkina. W klatce piersiowej urósł 20 centymetrowy guz. W tym czasie Kasia była w ciąży
- Będąc w ciąży modliłam się tylko o to, aby mój długo wyczekiwany synek był zdrowy. Nie spodziewałam się, że to ja jestem chora i to tak bardzo… Zamiast opiekować się moim noworodkiem sama potrzebowałam opieki… Moja rodzina zajmowała się moim synkiem, a ja musiałam walczyć o siebie dla niego i dla jego ojca - miłości mojego życia - opowiada Kasia.

"Świat mi się zawalił..."
Objawy choroby zaczęły się niewinnie - w okolicy obojczyka zobaczyła wielkie jajo. Początkowo Kasia myślała, że to uczulenie od łańcuszka (jest alergikiem). Będąc u lekarza internisty dowiedziała się, że jest to powiększony węzeł chłonny i prawdopodobnie po infekcji wchłonie się. Na wszelki wypadek lekarz zlecił wykonanie dodatkowych badań. A „wielkie jajo” nie znikało.
- Gdy odebrałam wyniki badań świat mi się zawalił – diagnoza ziarnica złośliwa. Pomyślałam: „Boże co z moim synem?!”. Nadzieję dał mi lekarz mówiąc, że to jest nowotwór jeden z najlepszych do leczenia. W marcu 2013, gdy mój syn miał dwa tygodnie zaczęłam walkę z gigantycznym guzem w klatce piersiowej w Centrum Onkologii na Ursynowie. Przyjęłam 12 dawek chemii ABVD, które miały wykończyć mojego wroga. Chemię znosiłam różnie… Były dni lepsze i gorsze, byłam silna dla mojego syna. Lekarze dodawali mi pewności siebie mówiąc: „Kaśka jesteś twarda, wyjdziesz z tego. Większość pacjentów traci włosy po 2-3 wlewach, a Ty nadal je masz” - tak początki leczenia wspomina Kasia.

Po chemioterapii, była radioterapia. Jednak spokój i szczęście nie trwały długo. Po leczeniu okazało się, że mam przerzut do kości krzyżowej. - W kwietniu 2014 roku zaczęły się trudne do wytrzymania, nocne bóle w okolicy kości krzyżowej. Budziłam się w nocy i ryczałam z bólu. Postanowiłam wybrać się do mojego lekarza prowadzącego. Wtedy pierwszy raz zlecił mi badanie Pet-CT. Wynik okazał się dla mnie ciosem poniżej pasa - naciek na kość krzyżową.

Chwile szczęścia
W październiku 2014 roku Kasia została pacjentka pacjentką kliniki hematologii Wojskowego Instytutu Medycznego przy szaserów w Warszawie. Przeszła tam dwa kursy chemioterapii ESHAP z umiarkowaną reakcją kość krzyżowa czysta, ale zmiany w klatce piersiowej większe. Następną zastosowani chemię BGD. Po tym wszystkim szczęście ponownie uśmiechnęło się do Kasia.
- Byłam najszczęśliwszą osobą na świecie, kiedy usłyszałam od mojej lekarki: „Kaśka masz remisję. Robimy autoprzeszczep i będziesz zdrowa”. Zgodnie z planem w czerwcu miałam udany przeszczep komórek macierzystych. Po miesięcznym pobycie w szpitalu wróciłam do domu. W sierpniu miałam wykonane kontrolnie badanie PET. Wynik - czysto, całkowita remisja choroby. Poczułam, że moje życie wraca do normy. .

Po dobrej diagnozie Kasia zaczęła planować powrót do pracy. Przed chorobą pracowała jako analityk kredytowy w jednym z banków i bardzo lubiła swoją pracę.
- W listopadzie, gdy rozpoczęłam przygotowania związane z powrotem do pracy zauważyłam u siebie dziwny objaw, zaczęła opadać mi powieka - wspomina Kasia. - Przewrażliwiona postanowiła pojechać na ostry dyżur. Tam lekarz neurolog zauważył objawy zespołu Hornera. - Badania z krwi wyszły dobrze, poczułam ogromną ulgę, że to nie rak. Pani Doktor biorąc pod uwagę moje przejścia zleciła mi kontrolne badanie PET-CT, które niestety wykazało nawrót choroby. Dla potwierdzenia pobrano mi wycinek węzła chłonnego. Dzień, w którym odebrałam wynik był straszny… W związku z tym, iż wykorzystałam wszystkie refundowane możliwości leczenia lekarz powiedział, że jedyna szansa dla mnie na przeżycie to lek Adcetris, który nie jest refundowany przez NFZ.
Cena życia
Życie Kasi zostało poddane wycenie i uzależnione jest od leku, którego jedna dawka kosztuje ok 45 tysięcy złotych. Na obecną chwilę potrzebnych jest 6 dawek, których łączny koszt wynosi ok. 270 tysięcy złotych. Docelowo Kasia będzie potrzebowała 16 dawek, czyli cena jej życia wzrosła do ponad 720 tysięcy złotych. Rodzina i bliscy Kasi samo nie są w stanie zdobyć takiej kwoty.
- A ja tak bardzo chcę żyć... Pomóż mi... Tak bardzo chcę żyć… Tak bardzo chcę zobaczyć jak mój syn dorasta… Tak bardzo chcę zestarzeć się z moim mężem… Tak wiele mam jeszcze do zrobienia. Bardzo chciałabym wychować mojego syna na porządnego człowieka. Chciałabym zobaczyć jak jeździ na rowerze, być przy nim w ważnych życiowych chwilach, gdy zdaje maturę, bierze ślub… Marzę o tym, aby mój synek miał mamę i tatę wierzę, że mi się uda dzięki Wam…

Pomóż Kasi. Fundacja Rak'n'roll Wygraj Życie!

Kasia jest podopieczną fundacji Rak’n’Roll Wygraj Życie!
Jeżeli chcecie wesprzeć Kasię w jej walce z rakiem, prosimy o dokonywanie wpłat na imienne subkonto podopiecznego o nr: 78 1140 2017 0000 4302 1298 2356 , z dopiskiem „dla Kasi P.”. Można również wesprzeć Kasię przekazując swój 1% – KRS 0000 33 88 03, cel szczegółowy „dla Kasi P.”
Przelewy z zagranicy: Nr IBAN: PL78 1140 2017 0000 4302 1298 2356 Nr BIC: BREXPLPWMBK


Zobaczcie też: [Charytatywny Bal Dziennikarzy 2016. Gwiazdy na czerwonym dywanie i zbiórka dla potrzebujących

](http://warszawa.naszemiasto.pl/artykul/charytatywny-bal-dziennikarzy-2016-gwiazdy-na-czerwonym,3631877,artgal,t,id,tm.html)

Wideo

Więcej na temat:

Komentarze

Liczba znaków do wpisania:  4000/4000

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

28.04.2016, 04:12

Ciągle zastanawiam się skąd takie ceny lekarstw.
Wyobraźcie sobie, że penicylina tyle kosztuje albo polopiryna.
Tak, koszt laboratorium, pracy id. ...
Ale i tak te ceny to absurd.
Po drugie.
Czemu politycy robią sobie listę leków refundowanych, czy w ogóle listę, którą moża zaopatrywać leki. Przez to jesteśmy pozbawiani dostępności do dobrych leków.
Wogóle farmacja to jedna wielka mafia.
Cóż, te mafie pracują nad nowymi lekami dzięki którym Ci co mają kasę starają wygrać chociaż życie.
Wierzę, że Ci się uda Kasiu.

Jeśli uważasz, że któryś z komentarzy łamie regulamin, to wyślij nam link do tego artykułu na pomoc@naszemiasto.pl

Wybrane dla Ciebie

Powiązane

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3